Cykl porad sprzętowych zaczynam od tak niepozornego elementu ekwipunku, jakim jest kubek. Nie jest to ani szczególnie drogi, ani szczególnie strategiczny przedmiot. Jego brak utrudnia życie, niemniej jednak można się bez niego od biedy obejść. Dlaczego więc od niego zaczynam? Otóż robię to aby wylać swoje żale z powodu niewłaściwego wyboru, jakiego dokonałem.
Otóż przez pewien czas jeździłem w góry ze słusznych rozmiarów żeliwnym kubasem, mającym chyba z półtora litra pojemności. Mieścił on naprawdę sporo herbaty, z tym że nie zdarzyło mi się, aby ktoś mi nalał taką ilość do pełna. Niestety, był dosyć ciężki i nieporęczny. Dlatego wybrałem się do sklepu sportowego (by kupić cieplejszy śpiwór) i kupiłem za poradą miłego sprzedawcy kubek termiczny, jaki widać na poniższym obrazku:

Niestety był to wyjątkowo kiepski wybór. Początkowo byłem zadowolony – kubeczek jest lekki – ok. 200 gram, i herbatka trzyma w nim dłużej ciepło. To ostatnie okazało się bardziej wadą niż zaletą – herbatka stygnie w lecie za wolno i za długo trzeba czekać, zanim będzie się można zabrać do picia. W dodatku z tym czekaniem wiąże się dodatkowy problem na który początkowo nie zwróciłem uwagi – kubek ma całkowicie idiotyczny, nieprzemyślany kształt. Zwęża się ku dołowi, co czyni go wyjątkowo niestabilnym. Ustawienie go w taki sposób, żeby się nie przewrócił, jest sztuką samą w sobie. Kiedy już mnie udało się ją opanować, nadal przewracały go inne osoby, nalewając herbatę bądź zabierając swój kubek. Początkowo żartowałem, że ktoś zapomniał dołączyć do zestawu nasadki służącej do wbijania w ziemię, potem przestało mnie to już śmieszyć. Kubek okazał się całkowicie nieprzemyślany, nie nadający się do warunków terenowych i w dodatku nietrwały. Oto, co z niego zostało po zaledwie kilku wyjazdach:

I teraz najgorsze: ten żałosny szmelc kosztował 30 złotych!
A oto dobry wybór:

Kubeczek z Auchana za 4 złote. Waży niecałe 100 gram, jest bardzo wytrzymały (był ze mną na kilku dłuższych wyjazdach i się nie zniszczył). Herbatka w nim szybko stygnie i szybko nadaje się do picia, a jak jest za zimna, można kubeczek przystawić do ogniska, a nawet do niego włożyć – nic mu się nie stanie! Tani, lekki i wytrzymały – oto dobry zakup, który śmiało polecam każdemu!